jaki dziś mi zafundował mój własny organizm wprawił mnie w osłupienie. :P Zupełnie bez powodu miałam ochotę kogoś... kogokolwiek... no nie, nie zabić, ale dobrze op*** z użyciem bardzo, ale to bardzo mocnych zwrotów. Żeby było ciekawiej, byłam akurat zupełnie sama w domu, stałam przy oknie i nic się nie działo. Puls skoczył mi do 131 :P , a że moje serce absolutnie nie jest przyzwyczajone do silniejszych uderzeń, dostało zakwasów i dokuczało mi najbliższą godzinę. Zrobiłam kilka głębokich oddechów, głośno wyraziłam chęć wycięcia całego babskiego układu hormonalnego i wyrzucenia go przez okno :P i... poszłam do sklepu. Myślałam, że zaraz mnie rozłoży i nastąpi reakcja w postaci rozmiękczenia i płaczliwości, ale nie.
Ale być babą to naprawdę ciężki los. Uderzenia gorąca to tylko jeden pikuś. Jak macie gdzieś w okolicy babę okołomenopauzalną, uważajcie na siebie, bo to się może kiepsko skończyć. :P
BTW. Jeszcze cztery, dosłownie cztery dni i odtrąbię oficjalnie menopauzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.