przypominam:
Wtedy były te strrrasznie zimne dni i chodziłam tyle co do sklepu i na śmietnik.
Zdjęcia:
Słoik:
kalejdoskop:
aktualny pasek:
kilka kadrów z kallejdoskopu:
i filmik:
No zła jestem, bo ostatnio nocy przespać się spokojnie nie da, bo a to alarm, a to odwołanie alarmu. Nie wiem, jaki to ma sens. Na razie wkurza ludzi totalnie. No bo budź się w nocy kilka razy i potem idź do pracy, i się skup. Zwłaszcza że podczas pracy też ci spokoju nie dadzą, tylko będą cię katować alertami. Nie wiem. Może mają w planach totalne wyniszczenie populacji na wschód od Wisły i zaczynają od rozstrojenia psychicznego z nadzieją, że polskie cholerstwo samo wyzdycha ze stresu i chorób towarzyszących, a wtedy będzie można ruskich wpuścić aż do Wisły i nikt nie będzie protestował? Bo innego sensu naprawdę nie widzę.
Do tego ostatniej nocy mama przypadkowo wyciągnęła z kontaktu wtyczkę do przedłużacza, do którego miała podłączone wszystko w pokoju i nagle w nocy przestało jej grać radio, świecić lampka i grzać poduszka elektryczna. I panika w pełni, że to na pewno wojna. Na domiar nieszczęścia akurat rozładowały się wszystkie naraz lampki reagujące na ruch, było totalnie ciemno. A na korytarzu akurat ktoś się tłukł. I do histerii zostało pół kroku.
Dużo trzeba?
Na pociechę kolejna odsłona jesiennego obrazka:
I kiepskie zdjęcia (robione telefonem) przelotu żurawi nad moim miastem.
No.

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.