i mogę legalnie krzyknąć: Alleluja! Maturzyści odeszli, mam 6 godzin w tygodniu mniej. Zabiegi mamy skończone, na razie bez żadnego skutku. W perspektywie wizyta w ZUS i papierologia pracowa związana z zakończeniem pracy. Nie cierrrpię papierologii. Tyle dobrego, że szkolna papierologia przestanie mnie niebawem dręczyć i niepokoić.
Z przeczytanych:
Tym razem to nie jednolita powieść, a zbiór wielu opowiadanek czy nowelek. Trochę jak - czy ktoś to jeszcze pamięta? - dawno, milion lat temu siedziałam u babci pod piecem i oczywiście coś robiłam, siedzenie bezczynne nie wchodziło w grę :) - i dorośli też coś tam robili, a ktoś jeden albo głośno czytał, albo opowiadał wszelkie możliwe okoliczne historie. Było tam i o rosochatej wierzbie na krzyżówkach, i o nawiedzonym mostku nad lokalną rzeczką, i o czym nie jeszcze. Dlatego "Południcę" bardzo sympatycznie mi się czytało.
I jeszcze pozdrowienia od moich paproci.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.