When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

20 listopada 2025

dwie trzecie listopada

 za mną. I coraz dobitniej czuję, jak bardzo mam już dość pracy i ile spraw, które dotąd były normalne, zaczyna mnie strasznie fffkurzać. Choćby zapowiedziane (i pierwotnie planowane na sobotę) szkolenie. Roboczo przenieśliśmy je na któryś piątek po południu i szczerze się cieszę, że to może być moje ostatnie takie szkolenie.

Zrobiłam też dwa szkolenia internetowe - i o ile jedno z nich było w miarę życiowe, drugie mnie pokonało założeniem, że jeśli pokażemy coś dzieciakom jako animację komputerową, to na pewno zrozumieją to lepiej niż gdybyśmy im to tłumaczyli w jakikolwiek inny sposób. Przykład? Żadne dziecko nie zrozumie, że I can swim znaczy: umiem pływać, jeśli nie zobaczy przy tym prymitywnego filmiku z pływającym gostkiem. Naprawdę?

Poza tym przeczytałam czwarty tom wiadomej babskiej serii.



Tom zapowiada się lepiej niż kończy. Bohater, a właściwie antybohater, do przedostatniej strony jest złem wcielonym i gdyby ktoś kiedyś robił kasting na antychrysta, miałby spore szanse. I autorka niepotrzebnie podkreśla to na co piątej stronie. Komentarze typu "nie wiedział, że wpuszcza pod swój dach diabła" wstawiane co i rusz chyba tylko poddają w wątpliwość inteligencję czytelnika.

Szkoda, że gdzieś po drodze zginął wątek: kiedy umrę, udowodnię ci, że po śmierci coś jest. Do ostatniej kartki czekałam, że może udowodni :P. Poza tym świat przedstawiony w "Kwiecie lotosu" jest naprawdę paskudny i doprawdy nie warto w nim żyć. Ciekawym motywem jest tytułowy lotos, chyba ostatni etap w poszukiwaniach głównego antybohatera, ok, przedostatni, jeśli liczyć mistyczne nawrócenie opisane na pożegnanie z książką. Pierwszym etapem jest czysta filozofia i nauka, drugim - zemsta, trzecim - szukanie zaspokojenia każdego ze swoich pragnień. I tu mamy symbol zrywanych kwiatów lotosu, ale za to płaci się, jak się wydaje, śmiercią. Albo może nawróceniem. Nie wiem, co gorsze. 

W sumie w moich prywatnych rankingach książka na 3 z dużym plusem. I może dlatego nie zyskała nigdy szerszej popularności. No i poza tym, bajki nie mogą mieć tak negatywnego wydźwięku przecież. P


OK. Jeszcze zdjęcie dekady:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.