When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

27 kwietnia 2026

z wczorajszego spaceru

 bo jednak mam potrzebę publikowania wpisów chronologicznie. A u mnie jak nic się nie dzieje godnego wzmianki na blogu, to przez kilka dni. A potem jak mam dwa dni wolnego, to nagle pojawia się materiał na kilkanaście wpisów. :))) Może dlatego mam kilka blogów, ale nawet one nie mają tyle buforu, żeby to jednocześnie przyjąć.

Dlatego kolejne wypełnione kwestionariusze złotych myśli czekają na publikację do kolejnych dni :) - przy  okazji: nie macie pojęcia, jak inspirujące i poszerzające horyzonty jest czytanie Waszych odpowiedzi. Niesamowite doświadczenie. Dlatego nieustająco zapraszam do wypełniania złotych myśli :klik:.


Tymczasem. 

Wczoraj w brewiarzu było takie niebezpieczne czytanie z Grzegorza Wielkiego świętego:

"zaiste, niemądry to wędrowiec, który pociągnięty urokiem ukwieconych łąk zapomina, dokąd miał zamiar skierować swe kroki".

Hehe. Z rozkoszą skierowałam wczoraj kroki ku ukwieconym łąkom. Taka babska przekora. No ale sami popatrzcie:

Jak nie wejść w łąkę kwitnącej szydlicy



starca i wilczomlecza







kukuflałera eeee jak on się nazywa po polsku? gęsiówka? Gęgęflałer? :)))




Gwiazdnicy?




śniedka - asfodela?


Pan jest moim Pasterzem, o Wielki Grzegorzu, i Prowadzi mnie na łąki, gdzie mogę odpocząć. Chociażbym przechodził przez ciemny tunel


na końcu będą rosły kwiatki.



I paprocie.

Amen.


A tu mały bonusik dla miłośników tradycji i magnolii.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.