When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

03 kwietnia 2026

Wielki Piątek

 część efektu końcowego:


Reszta to wafle, raz kupna masa orzechowa ze znanego wszem i wobec słoiczka:


raz domowy dżem:


Drożdżowe wyrosło we frajerze:



Wyrosło tak intensywnie, że z pół kilo maki wyszła babka i jeszcze bułeczka. Miała być hot cross bun, jak na Wielki Piątek przystało, ale rosła tak zawzięcie, że z krzyżyka na wierzchu nie zostało ni śladu, ni znaku.



Na kruchym spodzie


powstał sernik z różą. Ser według przepisu na zwykły sernik, ze zmniejszoną ilością cukru.


Na podpieczony kruchy spód wysypany siekanymi migdałami cienka warstwa róży


na różę prawie cały ser


resztę sera wymieszać z odrobiną róży, wylać na wierzch, trzonkiem łyżki wymieszać na artystyczne mazaje


i upiec.


Na takim samym kruchym spodzie mazurek makowy z sezamem i bezą. Sezam przez przypadek, miały być migdały, ale sięgnęłam do drugiej paczki. :P A zatem podpieczony kruchy spód wysypany tym razem sezamem, na to masa z białego maku i beza z białek pozostałych po zrobieniu kruchego ciasta. 


Na bezę jeszcze trochę sezamu i paski ciasta


Upiekło się ładnie, ale połamało mi się trochę przy wyjmowaniu z blachy. 


I tak minął Wielki Piątek. Liturgii nie będę się specjalnie czepiać, oprócz tego, że "natychmiast kogut zapłakał". :))))

A, i dziś przyszły życzenia od Agai i od Pani Moniki - dziękuję. Odpiszę na Zielone Świątki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.