When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

04 kwietnia 2026

Wielka Sobota

 akcji ciasta ciąg dalszy. 


:) A serniczek z różą wyszedł pycha, polecam. 

Hot cross bun w wersji cold wylądowała w koszyczku ze święconką. 


Święciło słoneczko nasze, odczytując wszystkie możliwe modlitwy na poświęcenie jedzenia, w tym sera, masła i owoców, a także, ku mojej uciesze, modlitwę odmawianą przy egzorcyzmowaniu soli :))) Hehe, ciekawe, kto po posoleniu dostanie wysypki? :) I myślałam tylko, jakie to szczęście, że słoneczko nasze nie znalazło mojego benedykcjonału, bo poświęcenie pokarmów trwałoby do Paschy. :)


Patrzyłam tak sobie na ten jeszcze wielkopiątkowy kościół


i jakże by było poetycznie powiedzieć, że pokochałam Cię takiego triduumowego, w monstrancji pod welonem. Albo jak święta matka Klara złożyłam Ci śluby kładąc ręce na obnażonym ołtarzu. Nic z tego. :P Pokochałam Cię dużo wcześniej niż pierwszy raz w życiu zabłądziłam na celebrację Triduum. Podejrzewam, że nie miałam jeszcze nawet pojęcia, że Triduum istnieje. Co nie zmienia faktu, że noc Paschy tak czy siak jest nocą zaślubin. 

Z ciekawostek wieczornej liturgii. Po pierwsze, kiedy wyszliśmy święcić ogień, obok kościoła na sygnale przejechała straż pożarna. Proboszcz parsknął śmiechem. :))). Po drugie, Exsultet skrócili do takiego minimum, że nie przypuszczałam, że to w ogóle możliwe. Skończył się, zanim się rozkręcił. Po trzecie, czytania też skrócili jakoś o połowę, ale trzeba docenić postępy: ze Starego Testamentu w tym roku dali cztery, a nie trzy. Po czwarte, kazanie do czytań i tak się nie miało, IMVHO spokojnie można było zrezygnować z kazania, a przeczytać w tym czasie resztę czytań. 

Po piąte, na szczęście Zmartwychwstałeś, cokolwiek zrobią z liturgią. I nawet jeśli nie umyłam okien. :P

A w tym roku zaprawdę, nie umyłam. Tak, już się wstydzę. :P

2 komentarze:

  1. To ciasto z owocami ślicznie by też wyglądało z przezroczystą galaretką o smaku truskawkowym, jest taka. Radosnych świąt! Monika

    OdpowiedzUsuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.