nie że z jakimś specjalnym śniegiem, ale za to z mrozem.
Ten dym to z kominów na osiedlu domków tuż za moim blokowiskiem.
Lutniki, zachęcone zimą, kwitną.
A ja działam w trybie ferie zimowe. Jakieś zakupy, pranie, spacer z mamą (widziałam drugiego w tym roku gila), sprzątanie, ale bez zobowiązań, dyżur w kuchni, trochę leżenia pod kocykiem - i znowu jest ciemno. Na razie w pokoju, zaraz będzie ciemno i za oknem.
Na ważce (link na górze strony) ukazał się w końcu planowany od dwóch lat wpis o dzięciołach. Zapraszam.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.