za mną długi nauczycielski łikend, ostatni dzień nauczyciela (dla ciekawych - dostałam jedno małe merci i jedno małe pudełko ferrerorosche czy jak to się tam nazywa), imieniny mamy i wypad z dzieciakami do mediateki na wystawę o Europie ratującej Żydów w czasie II wojny. Taka ciekawostka.
Upiekłam w tym czasie chleb - babcia byłaby dumna.
Postanawiam piec chleb częściej.
W karmniku oprócz sikorek i sójek dzięcioł i kowalik.
Babcia je odganiała, ja się nimi zachwycam.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.