Bogu dzięki. Zdecydowanie należy mi się długi łikend na Wszystkich Świętych, ale w tym roku go nie ma - więc w pierwszy tydzień listopada wejdę nieludzko zmęczona. I piękna droga do pracy raczej mi tego nie wynagrodzi do końca.
I myślę, że to poniżej będzie zdjęciem dekady:
Ostatnie dni to straszliwe zmagania w pracy, jak już dawno nie. Zmagania z ludzkim debilstwem głównie. Obawiam się, że niestety jeszcze nie ostatnie.
W każdym razie październik mamy do przodu.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.