When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

06 maja 2026

pod grzybkiem malutkim

 pod krzaczkiem poziomek
mają krasnoludki swój malutki domek.

Kiedyś była taka piosenka - pamięta ktoś? :)


Rano matury, po południu ogród. Kolorowe paprocie też mam.


Wystawiajcie ptakom wodę, proszę.




Pomiędzy maturami a ogrodem rzadko mam czas na cokolwiek innego. Dziś znalazłam trochę ponad godzinkę na wizytę w ZUSie. Usiądźcie sobie. Wyliczyli mi emeryturę o zawrotnej wysokości dwa tysiące złotych na rękę miesięcznie. Serio. Tak, zamierzam to wziąć i udowodnić, że da się za to spokojnie i godnie przeżyć. Może będę wyrzutem sumienia dla kilku takich jednych, którym więcej jest za mało. Może trzeba będzie złożyć jakie śluby ubóstwa, ok. Ale jestem absolutnie przekonana, że potrafię przeżyć miesiąc za dwa tysiące, w tym opłaty stałe typu czynsz, prąd, woda, gaz. Podejrzewam, że teraz też jakoś tak żyję i wiele więcej mi nie potrzeba. Spadkobierców nie mam, a sama mogę żyć od pierwszego do pierwszego i wcale mi to nie przeszkadza. A czy to jest moralne, że po 32 latach pracy (bez urlopów) na cały etat z wyższym wykształceniem państwo daje taką emeryturę - to już kwesta waszych osobistych opinii. Ja nigdy nie ukrywałam, że jestem anarchistą i państwu i instytucjom jego, w tym ZUSowi, nie wierzę zupełnie i szacunkiem ich nie darzę. I obecnie jestem szczerze przekonana, że w tym kraju w ogóle nie opłaca się pracować. 

Z innych rzeczy, na które kradnę ostatnie chwile wolnego czasu:





Już prawie gotowe do wysyłki.

2 komentarze:

  1. Jejku, ale mi się podobają te hafty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I widzisz, gdyby ktoś chciał podpisać jakąś umowę o dzieło, mogłabym spokojnie dorobić haftami do tych dwóch tysięcy. Tyle że hafty każdy by chciał za darmo, a zapłacić to już raczej nie.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.