When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

10 kwietnia 2026

jedna trzecia kwietnia

 i po prostu załamałam się. Bo. Dzieciaki (chyba, może dorośli?)  podczas pobytu na święta rozwaliły/li mamie aparacik do odsłuchiwania audiobuków. Ewidentnie zostało nim rąbnięte o podłogę i to mocno, a może zostały także wciśnięte wszystkie guziki naraz? -  bo nagle zrobił się krzywy i nie działa. Taki aparacik - odtwarzacz mp3 ze slotem na kartę i z wbudowanym głośnikiem, do tego niedotykowy, tylko sterowany wciskanymi guzikami - kosztuje jakiś tysiąc złotych. Szukam już drugą godzinę i nic tańszego nie znalazłam. Odtwarzacze mp3 są zwykle dotykowe i na słuchawki. Mama tego nie ogarnie. 

No i trzeba będzie tysiaka wysupłać i nowy sprzęt zakupić, a mama na pewno nie pozwoli nawet zawiadomić rodziców dzieciaków, że coś się zepsuło. Ja bym się dogadała z bratem i kupilibyśmy na pół, ale mama nie pozwoli...

Myślałam, że da się dokupić jakiś mały odtwarzacz mp3 z karty z głośnikiem 1W, no ale po prostu nic takiego na rynku nie ma. I płać i płacz. A bachory - czy ktokolwiek to rozwalił - to bym za zadnie nogi na balkonie na jakąś godzinkę powiesiła głową w dół na sznurze od suszenia prania, zaczepiając na klamerkach za każdy paluszek z osobna. :P Już nawet nie za rozwalenie, tylko za udawanie, że nic się nie stało i to nie ja. O przepraszam nie śmiem marzyć. 

Tak wiem, są gorsze powody do rozpaczy niż zepsucie gadżetu za tysiąc złotych. (W tym miejscu pozdrawiam Pana, który rozwalił kilka własnych telefonów komórkowych wartych nie mniej - życząc dalszych sukcesów na polu destrukcji, nie tylko sprzętu RTV AGD, byleby niedotykającej bliźnich i świata naokoło.) No ale. Dla mnie ten tysiak to ćwierć pensji. Dla mamy prawie pół emerytury. 

No zła jestem, no.

Na pociechę taki obrazek z dekady:


Jest zimno i moje szafirki wyglądają póki co tak:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.