Po radzie sierpniowej (chyba ostatniej) dobra wiadomość: mam 21 godzin w tym roku. Nie za dużo, nie za mało. Resztę godzin ma Pani, która być może weźmie po mnie schedę. :P
Na razie mozolnie kopię się z układaniem planu, ze szkolnym kalendarzem i z... przetworami. Zrobiłam już śliwki w occie, dosmażam powidła i dżem jabłkowy z antonówek.
Stopniowo wynoszę do bukkrosingu kolejne książki związane z pracą. Robi się więcej miejsca. Może za rok zrobi się więcej miejsca i w życiu?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.