prawie skończyłam pracę w komisjach maturalnych. Zdążyłam się załamać niskością emerytury. Pierwszy raz dotarło do mnie, że pracuję jeszcze 7 tygodni wszystkiego - i to jest dziwne uczucie. :P Jestem bardzo zmęczona i nie wystarcza mnie na pracę, opiekę nad mamą, podstawowe dbanie o zdrowie i jakieś jeszcze życie poza wymienionymi wcześniej. Cały czas jestem przekonana, że powinnam wszystko robić szybciej, wkurza mnie niemożność bycia w trzech miejscach jednocześnie i wykonywania pięciu czynności naraz. :P Mam wyrzuty sumienia, że mama nie jest dopilnowana, że znowu czegoś nie zrobiłam, czegoś nie zauważyłam, nie ogarnęłam, zrobiłam źle. Z drugiej strony w pracy przydałoby się siedzieć długie godziny, a jeszcze dłuższe poświęcać na pracę w domu. I czasu na życie nie ma już wcale.
Kwestie babskie nie pomagają. Fale gorąca, problemy z przespaniem nocy, niezwalczone syfy na gębie, duuużo wolniejsze funkcjonowanie, mgła mózgowa, takie tam.
Dobra. Zdjęcie z dekady:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.