When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

10 maja 2026

jedna trzecia maja

 prawie skończyłam pracę w komisjach maturalnych. Zdążyłam się załamać niskością emerytury. Pierwszy raz dotarło do mnie, że pracuję jeszcze 7 tygodni wszystkiego - i to jest dziwne uczucie. :P Jestem bardzo zmęczona i nie wystarcza mnie na pracę, opiekę nad mamą, podstawowe dbanie o zdrowie i jakieś jeszcze życie poza wymienionymi wcześniej. Cały czas jestem przekonana, że powinnam wszystko robić szybciej, wkurza mnie niemożność bycia w trzech miejscach jednocześnie i wykonywania pięciu czynności naraz. :P Mam wyrzuty sumienia, że mama nie jest dopilnowana, że znowu czegoś nie zrobiłam, czegoś nie zauważyłam, nie ogarnęłam, zrobiłam źle. Z drugiej strony w pracy przydałoby się siedzieć długie godziny, a jeszcze dłuższe poświęcać na pracę w domu. I czasu na życie nie ma już wcale. 

Kwestie babskie nie pomagają. Fale gorąca, problemy z przespaniem nocy, niezwalczone syfy na gębie, duuużo wolniejsze funkcjonowanie, mgła mózgowa, takie tam. 

Dobra. Zdjęcie z dekady:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.