a nawet trochę więcej. Zbliżamy się do ferii zimowych i ostatni raz na nie czekam - a za moich czasów ferie właśnie by się już kończyły, bo zawsze, ale to zawsze ferie wypadały w pierwszych dwóch tygodniach lutego. Mam wrażenie, że zima też zaczyna myśleć o skończeniu się. Dziś, na przykład, padał deszcz. Na taki śnieg:
Deszcz śniegu wprawdzie jeszcze nie stopił, ale już próbował.
Moje kiełki rosną i sukcesywnie kończą na kanapkach.
Kryształy też rosną.
To jest soda:
To wygląda trochę jak coś, co wyrosło na szalkach Petriego (tak się to pisało?) - mieszanka kryształów (na powiększeniu ułożonych w śliczną choinkę) z osadem z herbaty.
A tu wygląda na to, że sól osadza się na górze, a cukier na dole. Ale próbować będę potem, jeśli.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.