When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

10 lutego 2026

jedna trzecia lutego

 a nawet trochę więcej. Zbliżamy się do ferii zimowych i ostatni raz na nie czekam - a za moich czasów ferie właśnie by się już kończyły, bo zawsze, ale to zawsze ferie wypadały w pierwszych dwóch tygodniach lutego. Mam wrażenie, że zima też zaczyna myśleć o skończeniu się. Dziś, na przykład, padał deszcz. Na taki śnieg:


Deszcz śniegu wprawdzie jeszcze nie stopił, ale już próbował. 

Moje kiełki rosną i sukcesywnie kończą na kanapkach. 


Okazało się, że kiełkownica reklamowana jako rewelacyjna, taka z wentylacją i odcedzaniem, jakoś u mnie nie chce rewelacyjnie działać. I w ogóle rośliny najlepiej rosną, niestety, w ziemi.

Kryształy też rosną.

To jest soda:

To wygląda trochę jak coś, co wyrosło na szalkach Petriego (tak się to pisało?) - mieszanka kryształów (na powiększeniu ułożonych w śliczną choinkę) z osadem z herbaty.


A tu wygląda na to, że sól osadza się na górze, a cukier na dole. Ale próbować będę potem, jeśli. 

Malowanie po numerach postępuje, ale kolory mnie chyba pokonają.


No i jeszcze zdjęcie dekady, mało typowe jak na luty, ale mnie zauroczyło:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.