When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

Challenge 2026

01 września 2025

1 września

 mam nadzieję, że to ostatnie w moim życiu rozpoczęcie roku szkolnego.

Po wypełnieniu wszelkich przewidzianych pracowych obowiązków udałam się na cmentarz.


Pucując groby (drugi jest czarny, jeszcze gorszy do czyszczenia - w ogóle czarne nagrobki są formą zemsty na spadkobiercach) rozmyślałam nad archetypem bohatera. :P Bo taki typowy bohater u takiej Rodziewiczówny robiłby dokładnie to co ja - pucowałby ten czarny pomnik do perfekcyjnego lśnienia z poczuciem, że czarny pomnik to forma zemsty na spadkobiercach - pucowałby go, mówię, nie otrzymawszy najmniejszego spadku. :P 

No, więc wypucowałam. 

A Rodziewiczówną powolutku czytam. Teraz to.


Oczywiście, jest wszystko, co tygrysy lubią: jest bohater(ka), jest antybohater, jest kawał ziemi na wschodzie Polski, jak znajdę jakiś wąwóz, to będzie już nadmiar szczęścia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.