mam nadzieję, że to ostatnie w moim życiu rozpoczęcie roku szkolnego.
Po wypełnieniu wszelkich przewidzianych pracowych obowiązków udałam się na cmentarz.
Pucując groby (drugi jest czarny, jeszcze gorszy do czyszczenia - w ogóle czarne nagrobki są formą zemsty na spadkobiercach) rozmyślałam nad archetypem bohatera. :P Bo taki typowy bohater u takiej Rodziewiczówny robiłby dokładnie to co ja - pucowałby ten czarny pomnik do perfekcyjnego lśnienia z poczuciem, że czarny pomnik to forma zemsty na spadkobiercach - pucowałby go, mówię, nie otrzymawszy najmniejszego spadku. :P
No, więc wypucowałam.
A Rodziewiczówną powolutku czytam. Teraz to.
Oczywiście, jest wszystko, co tygrysy lubią: jest bohater(ka), jest antybohater, jest kawał ziemi na wschodzie Polski, jak znajdę jakiś wąwóz, to będzie już nadmiar szczęścia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.