wybieram się na emeryturę. I tu będzie lista rzeczy do zrobienia i rzeczy, które mam w planach.
Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że 90% tego wszystkiego nie ma prawa mi wyjść. Bo życie się skomplikuje jak nie w ten, to w inny sposób. I zonk. Ale planowanie jest częścią przyjemności. I może sposobem, żeby nie przepatałaszyć tych - w końcu ostatnich, więc może najważniejszych - lat. Miesięcy. Dni.
A więc. Jak już przejdę na emeryturę, to...
- będę - dopóki się da - robić 15 tysięcy kroków dziennie, liczy się to, co policzy zegarek.
- wykupię karnet wstępu do botanika i będę z niego systematycznie korzystać.
- nagram głosy pospolitych ptaków z najbliższej okolicy.
- wreszcie będę mieć czas na granie na flecie (i na nerwach sąsiadom).
- doprowadzę do ładu ogród. W tym domek, ze strychem włącznie.
- będę malować po numerach deszczowe obrazki.
- będę więcej wyjeżdżać na wieś.
- może nawet uda mi się czasem dojechać do spowiedzi poza parafię i nawet poza miasto.
- będę systematycznie odpisywać na listy (oj tiaaaa).
- pojadę do Nasiłowa zbierać mirabelki :)
- będę chodzić rano do parku i znajdę białe pawie pióro
- upiekę ciasteczka z lawendą, rozmarynem, miętą.
- będę jesienią piekła kartofle w ognisku
- pójdę w końcu obejrzeć drewnianą rurę z 18 wieku koło naszych wodociągów.
- zrobię zdjęcia trzmieli odwiedzających mój ogród i spróbuję je zidentyfikować gatunkowo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.