When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

Challenge 2026

31 sierpnia 2025

o maciejce

 Maciejka mi pachnie z balkonu przez otwarte okno.

Maciejka nie jest wyglądna :P. Maciejka jest pachnąca. O ile w nocy przynajmniej rozwija płatki


to w dzień wygląda jak rozczochrane półtora nieszczęścia.


Maciejka od zawsze rosła pod oknami. Otwierało się latem okno i maciejka pachniała. Taki prosty sposób na upiększenie życia. 

29 sierpnia 2025

przetwory i do szkoły wracanie

 Po radzie sierpniowej (chyba ostatniej) dobra wiadomość: mam 21 godzin w tym roku. Nie za dużo, nie za mało. Resztę godzin ma Pani, która być może weźmie po mnie schedę. :P

Na razie mozolnie kopię się z układaniem planu, ze szkolnym kalendarzem i z... przetworami. Zrobiłam już śliwki w occie, dosmażam powidła i dżem jabłkowy z antonówek.



Stopniowo wynoszę do bukkrosingu kolejne książki związane z pracą. Robi się więcej miejsca. Może za rok zrobi się więcej miejsca i w życiu?


26 sierpnia 2025

i już

 się o mnie zaczynają upominać. Już siedzę w maturach i analizuję majowe wyniki, już szefowa wydzwania z prośbą o prace porządkowe, za pasem rada i  takie tam przyjemności. Jeszcze nawet nie mam nadziei, że to ostatni raz, myślę, że za rok jeszcze będzie to samo. Ale za rok już nie będę może się szykować na kolejny cały rok walki. :P Tymczasem na dworze ciągle zimno, a zapowiadają dwa dni nagłych upałów z równie nagłym ochłodzeniem i już mnie na samą myśl gardło pobolewa. Na targu pojawiły się pierwsze antonówki, trzeba będzie z parę kilo usmażyć. I dopilnować węgierek.

Jedną z niewielu rzeczy, które prawie udało mi się w te wakacje zrobić, było uporządkowanie przepisów w jeden zeszyt, w dodatku taki, żeby dało się go otwierać i żeby sam się nie zamykał, jak większość zeszytów. I żeby dało się alfabetycznie dokładać kartki. A więc segregator.



Jeszcze parę przepisów trzeba wpisać i parę zdjęć dokleić, ale większość roboty zrobiłam.

Inne prace zaplanowane na wakacje z zasady leżą i kwiczą, i będą kwiczeć do kolejnych wakacji. Miałam posprzątać, powyrzucać trochę niepotrzebnych pracowych gratów, trochę powyszywać, zmniejszyć tzn. głównie skrócić :P kilka ciuchów, uporządkować zalegające na twardym dysku zdjęcia. I co? I nic. 

20 sierpnia 2025

babskie czytadła

 zabrałam kilka tomików z bukkrosingu i wsiąkłam. Przeszukałam internety i skompletowałam całą serię:


45 tomików, większość z nich już kiedyś czytałam, ale zamierzam do nich wracać z przyjemnością. Obecnie kończę to:



Jedna z lepszych książek Rodziewiczówny, jak dawno już nie z niecierpliwością przerzucałam strony, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej. :) W ogóle mam wrażenie, że pisząc to dziełko autorka bawiła się z czytelnikiem. W każdym razie ja czuję się stroną tej zabawy. Wydaje ci się, czytelniku, że powinno być tak? A właśnie, że będzie inaczej. :P I tak do końca. 

Lubię to. Za mądrość podaną w wyjątkowo lekkostrawnej postaci. Za pokazanie, że warto być przyzwoitym, nawet jeśli się po drodze umrze. Za przywiązanie do ziemi, do pracy, do wschodniej wsi z jej wielokulturowym pięknem. Za świat, w którym prawda znaczy prawda, dobro znaczy dobro. Trochę ku marzeniom, trochę ku pokrzepieniu serc. 

Będzie w każdym razie co czytać całą emeryturę. :)

15 sierpnia 2025

Matki Boskiej Zielnej

 15 sierpnia. Bukieciki ziół do poświęcenia przynoszą głównie mniej lub bardziej starsze panie. Więc ja też.


Obowiązkowo z krwawnikiem


miętą

wrotyczem



nawłocią



i paroma innymi takimi. 







12 sierpnia 2025

w piwnicy

 


do tegorocznych soków i dżemów dołączyły ogórki. Kiszone


oraz w zalewie słodko-kwaśnej z curry.


Na bieżące zjadanie przygotowałam ogórki małosolne.


Małosolne po trzydniowym pobycie w solance w garnku kamionkowym lądują w słoikach i trzymam je w lodówce, żeby się za szybko nie zakisiły. 

11 sierpnia 2025

z grubsza za rok

 wybieram się na emeryturę. I tu będzie lista rzeczy do zrobienia i rzeczy, które mam w planach.

Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że 90% tego wszystkiego nie ma prawa mi wyjść. Bo życie się skomplikuje jak nie w ten, to w inny sposób. I zonk. Ale planowanie jest częścią przyjemności. I może sposobem, żeby nie przepatałaszyć tych - w końcu ostatnich, więc może najważniejszych - lat. Miesięcy. Dni.

A więc. Jak już przejdę na emeryturę, to...

  • będę - dopóki się da - robić 15 tysięcy kroków dziennie, liczy się to, co policzy zegarek. 
  • wykupię karnet wstępu do botanika i będę z niego systematycznie korzystać.
  • nagram głosy pospolitych ptaków z najbliższej okolicy.
  • wreszcie będę mieć czas na granie na flecie (i na nerwach sąsiadom).
  • doprowadzę do ładu ogród. W tym domek, ze strychem włącznie.
  • będę malować po numerach deszczowe obrazki. 
  • będę więcej wyjeżdżać na wieś.
  • może nawet uda mi się czasem dojechać do spowiedzi poza parafię i nawet poza miasto.
  • będę systematycznie odpisywać na listy (oj tiaaaa). 
  • pojadę do Nasiłowa zbierać mirabelki :)
  • będę chodzić rano do parku i znajdę białe pawie pióro
  • upiekę ciasteczka z lawendą, rozmarynem, miętą.
  • będę jesienią piekła kartofle w ognisku
  • pójdę w końcu obejrzeć drewnianą rurę z 18 wieku koło naszych wodociągów.
  • zrobię zdjęcia trzmieli odwiedzających mój ogród i spróbuję je zidentyfikować gatunkowo.