za mną. Katar chyba pokonany, teraz dokuczają złogi zatykające wszystkie możliwe rury oddechowe i kaszel, bo przydałoby się jakoś to kiedyś usunąć chyba. No i dziwne bóle wszystkiego, szczególnie nóg - chyba toksyny? Nie pamiętam, żebym znała wcześniej takiego wirusa. Hmmm.
Rekolekcje parafialne oglądam więc w internetach. Dziś - nudząc się na kazaniu - sprawdzałam na liczniku jutjubowym, ile średnio trwa rekolekcyjna spowiedź, bo kamerka obejmowała dwa konfesjonały. Wyszło mi po godzinie obserwacji, że minutę, góra półtorej. Tylko stwierdzam fakt. A nudziłam się na kazaniu, bo było straszliwie wyimaginowane. Świetnie grało na emocjach, ok. Ale było z kategorii: co ksiądz sobie wyobraża na temat Biblii. Wiecie. Jak to św. Piotr siedział przy tym ognisku na dziedzińcu w wielkoczwartkową noc, jak gałązka syknęła i osunęła się w żar, płomień skoczył w górę, i Piotr w jego blasku ujrzał przechodzącego Jezusa, który zadał mu przynajmniej pięć pytań (pogubiłam się w liczeniu) - i dopiero potem Piotr zapłakał. I jakie to pytania my usłyszymy po śmierci. Acha.
Co do tego, co usłyszymy po śmierci, to słyszałam już kilkanaście wersji na różnych kazaniach. A w ewangelii jest tylko: byłem głodny, a daliście mi jeść. I tak dalej. W każdym razie nie przypominam sobie żadnych pytań. I mój wewnętrzny luter bardzo protestuje przeciwko takim interpretacjom Biblii i wpieraniu ich ludziom w słodkiej emocjonalnej otoczce, w dodatku nie wiem po co. Bo jaki był sens hm edukacyjny? moralistyczny? tego kazania, to pojęcia nie mam. I oczywiście oberwałam za to od mamy, bo ona luterskich genów nie posiada i jej się podobało.
Nie wiem, jeśli jest katolickie niebo pełne achów i ochów, i rozczuleń, a obok twarde protestanckie niebo Biblii, to ja chyba jednak wolę to drugie. Przecież ja nie zdzierżę ochania przez całą wieczność, jeśli 20 minut ochania przyprawia mnie o mdłości.
Poza tym zaczynam robić zakupy na święta - zamroziłam trochę wędliny, kupiłam chrzan i ćwikłę, żurek w proszku jest, ja już mogę świętować. :P I zaprawdę wielkim dziełem pokutnym było dziś zachowanie piątkowego postu podczas pakowania tej soczystej, pachnącej szyneczki w zamrażalnik. :P OK, może za to mnie do luterskiego nieba jednak nie wpuszczą...
Ni pies, ni wydra, coś na kształt jasnej cholery.
No więc niestety jest nagranie tylko z 22.02, widać te z tygodnia znikają. Ale za to są aż trzy mszę i na dwóch możesz mnie nawet zobaczyć :D
OdpowiedzUsuńNa tymże kanale w zakładce 'na żywo'
UsuńI w ogóle polecam te z 21. Jak masz takie bajki jak piszesz, to to będzie ożywcze jak sądzę.
UsuńNo zdziwiłam się, że nie ma, bo są jakieś stare sprzed lat, a sprzed miesiąca nie ma. :( Słucham sobie trochę różnych takich czasem, tak.
UsuńNo niestety, wielu kaznodziejów zdaje się posiadać wiedzę o tym, jakie pytania zada nam Bóg po śmierci. A religijna ckliwość irytuje mnie coraz bardziej.
OdpowiedzUsuńNajgorzej, że moja mama jest fanką słabych kazań i za każdym razem obrywam od bezbożników i niewierzących, kiedy mam zdanie odrębne. Dziś na przykład usłyszałam, że jestem niewierząca i że mi to Kościół nie jest do niczego potrzebny. Jakby jeden hm nie za mądry facet ubrany w urzędowe ciuchy był Kościołem. A może nawet i Bogiem, kto go tam wie.
Usuń