When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

28 marca 2026

kalejdoskop botanika

 z początku marca - po wyschnięciu. Zaiste, niezwykle brązowy. Enjoy.


I kilka zdjęć:










Z drobnymi przebłyskami pierwszych marcowych zieloności. A wpis o drugiej połowie marca w przygotowaniu.

Tymczasem skończyłam rozliczanie rodzinnych PITów, gotowanie obiadu, pranie, zakupy już trochę przedświąteczne - i padłam. Mama uciekła dziś na rekolekcje - miała iść tylko na chwilę do spowiedzi, nie było jej jakieś dwie godziny, oczywiście została na mszę, no ale chyba żyje. Kazania nie skomentowała, a ja jeszcze nie przesłuchałam w necie, więc najświeższych informacji na razie brak - jak będzie jakiś przebłysk godny wzmianki, to zedytuję. 

edit:
ostatnie kazanie było najsensowniejsze, może gdyby rekolekcje trwały jeszcze z tydzień, facet by się rozwinął? :P Dziś przynajmniej nie opowiadał bajek, chociaż hm delikatnie wskazywał ludziom obecnym w kościele, że są za mało pobożni i nie mają czasu dla Boga. A ja podejrzewam, że akurat słuchała go sama parafialna śmietanka, bywająca w kościele kilka razy w tygodniu i modląca się kilka razy dziennie. No ale. Może faktycznie ktoś potrzebujący  takiej nauki się zaplątał. I przynajmniej nie było wysokiej abstrakcji o upierzeniu cherubinów, tylko jakieś tam konkrety o życiu. Niekoniecznie słuchających, ale zawsze.

Tak więc rekolekcje parafialne zakończone, a ja zbieram siły, żeby jutro na mszę dotrzeć. Może się uda.

4 komentarze:

  1. Prawidłowo marcowo: brązowo z kroplami zieleni. Muzyczka bardzo optymistyczna🤩

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największą frajdę sprawia mi ostatnio montowanie muzyczki. :)

      Usuń
  2. Nietoperze i żaby. Marcowo?
    Zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No marcowo. :)) Dzięki. Już powoli wychodzę na prostą, ale powooooli.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.