za mną ostatnia próbna matura podstawowa i ostatni dzień kobiet w pracy. Życie zaczyna jakby mocno przyspieszać, jak zawsze na wiosnę. Profesjonalnie ostatnia prosta przed maturami, rodzinnie spiętrzenie wizyt u lekarzy z mamą, wewnętrznie spowiedź i rekolekcje w Lbl - te kwiaty to dla nas na dzień kobiet rekolekcyjne właśnie
a w moim ogrodzie jeszcze nic, siwy mróz o porankach, zmarznięte ptaki chyba nawet porezygnowały na razie z gniazdowania - mozolnie grabię liście.
Czelendżowo w drodze do ogrodu, która ciągle jeszcze jest szaroburozielonkawa, a nie naprawdę zielona
uzbierałam co następuje:
na górze zeszłoroczny perz, tuż pod nim sczerwieniałe od mrozu listki szydlicy, na dole od lewej gałązki kwitnącego klonu srebrzystego, jasnota różowa (już kwitnie), zeszłoroczne łodygi kwitnącego szczawiu pozostałe po opadnięciu nasion i gwiazdnica, już kwitnąca. Na dole bazie leszczyny. Wszystko aktualnie grzecznie się suszy.
A zdjęcie z dekady hm



Żurawie jak dla mnie najlepsze.
OdpowiedzUsuńNie lubię tych codziennych zagadek, jak się ubrać, tak oczywistych o tej porze roku. A poza tym super. A po tym weekendzie będzie jeszcze bardziej super.
Chciałabym kiedyś dopaść żurawie na ziemi, na razie widuję je tylko w przelocie.
UsuńPodobno po łikendzie ma być zimno i deszczowo? Przynajmniej będzie wiadomo, jak się ubrać. :)
U mnie dziś pierwszy dzień wiosennych prac ogrodowych. Duuużo grabienia mnie czeka. Towarzyszyły mi sikorki i jakiś okropnie gadatliwy szpak. A z kwiatków przebiśniegi, krokusy, cztery prymulki i ukryty w kąciku przetacznik.
OdpowiedzUsuńGrabienie już prawie pokonałam, teraz kopanie (ale ziemia ciągle zamarznięta miejscami) i plewienie malin. Szpaków u nas w zasadzie jeszcze nie ma, widziałam jakieś pojedyncze kątem oka w locie (chyba).
Usuń