When I am an old woman I shall wear purple With a red hat which doesn’t go, and doesn’t suit me. And I shall spend my pension on brandy and summer gloves And satin sandals, and say we’ve no money for butter. I shall sit down on the pavement when I’m tired And gobble up samples in shops and press alarm bells And run my stick along the public railings And make up for the sobriety of my youth. I shall go out in my slippers in the rain And pick the flowers in other people’s gardens And learn to spit.
You can wear terrible shirts and grow more fat And eat three pounds of sausages at a go Or only bread and pickle for a week And hoard pens and pencils and beermats and things in boxes.
But now we must have clothes that keep us dry And pay our rent and not swear in the street And set a good example for the children. We must have friends to dinner and read the papers.
But maybe I ought to practise a little now? So people who know me are not too shocked and surprised When suddenly I am old, and start to wear purple.

ten blog

Ten blog powstał z tęsknoty za emeryturą :), jako przygotowanie i może trochę oswojenie się z nowym etapem życia. A jednocześnie z tęsknoty za tym, co już było - dawno, dawno temu, kiedy byłam bardzo małą dziewczynką.
I z fascynacji stylem życia moich babć, które miały wtedy może tyle lat, co ja teraz. O ile to możliwe, chciałabym ten styl naśladować i trochę kontynuować.
I o tym właśnie jest ten blog.

02 kwietnia 2026

Wielki Czwartek

 mama zapisana na fizjoterapię, jej mieszkanie prawie posprzątane, moje w totalnym rozpirzu i tak już zostanie, nie mam złudzeń. Jutro piekę ciasta. 

Z ciekawostek. Mama zaproponowała całkiem poważnie, że za sprzątanie mi zapłaci. Jakby ktoś miał wątpliwości, jakie relacje łączą moją mamę ze mną, to proszsz. 

Druga, tak samo bolesna ciekawostka. Liturgia Wielkiego Czwartku chyli się powoli ku końcowi. Skończyła się komunia. Pana Jezusa zostawili na ołtarzu do przeniesienia do ciemnicy. Po czym wszyscy odwrócili się do Niego d* i na kilkanaście minut zajęli się składaniem i przyjmowaniem życzeń. I już w ogóle szkoda gadać, że o Najwyższym Kapłanie nikt nie pamiętał. Taki kffiatek.

Zupełnie poważnie proponuję przenieść oficjalnie dzień księdza na pierwszą lub drugą niedzielę Wielkiego Postu. Na przykład. 

I że najpiękniejszy w tym wszystkim jest dla mnie ten obdarty ołtarz.