mama zapisana na fizjoterapię, jej mieszkanie prawie posprzątane, moje w totalnym rozpirzu i tak już zostanie, nie mam złudzeń. Jutro piekę ciasta.
Z ciekawostek. Mama zaproponowała całkiem poważnie, że za sprzątanie mi zapłaci. Jakby ktoś miał wątpliwości, jakie relacje łączą moją mamę ze mną, to proszsz.
Druga, tak samo bolesna ciekawostka. Liturgia Wielkiego Czwartku chyli się powoli ku końcowi. Skończyła się komunia. Pana Jezusa zostawili na ołtarzu do przeniesienia do ciemnicy. Po czym wszyscy odwrócili się do Niego d* i na kilkanaście minut zajęli się składaniem i przyjmowaniem życzeń. I już w ogóle szkoda gadać, że o Najwyższym Kapłanie nikt nie pamiętał. Taki kffiatek.
Zupełnie poważnie proponuję przenieść oficjalnie dzień księdza na pierwszą lub drugą niedzielę Wielkiego Postu. Na przykład.
I że najpiękniejszy w tym wszystkim jest dla mnie ten obdarty ołtarz.